Krem z burakówZdjęcie AI

Krem z buraków

Rozgrzewający krem z buraków z lekką nutą octu winnego, podawany z jogurtem, natką pietruszki i grzankami.

Porcje: 4 Gotowanie 90 min Zupy
WegetariańskieZawiera: gluten, mleko, orzechy
Etykiety są ustalane automatycznie na podstawie składników i mogą być błędne. Sprawdź opakowanie, jeśli to dla Ciebie istotne.

Składniki

Krem z buraków — składniki: Burak, Jogurt, Mąka, Masło, Marchew, Cebula

Kroki

  1. Na patelni na małym ogniu rozpuścić masło, zdjąć z ognia przed całkowitym roztopieniem i odstawić na kilka minut.

  2. Stopniowo dodać mąkę i energicznie wymieszać do gładkiej, jednolitej konsystencji bez grudek.

  3. Pokroić buraki, marchew i cebulę w małą kostkę i przełożyć do garnka z przygotowaną zasmażką.

  4. Zalać półtora litra ciepłej wody, dodać czerwony ocet winny i sól.

  5. Gotować na małym ogniu około godziny, od czasu do czasu mieszając.

    90 min
  6. Gdy buraki zmiękną, zdjąć garnek z ognia i odstawić do przestygnięcia.

  7. Blenderem zanurzeniowym zmiksować na gęsty krem.

  8. Przełożyć zupę do miski, dodać jogurt i posiekaną natkę pietruszki.

  9. Dokładnie wymieszać i podać w głębokich talerzach z grzankami lub prażonymi migdałami.

Krem z buraków to w gruncie rzeczy zasmażkowy barszcz, który zamiast zostać przecierem warzywnym, zamienia się w aksamitną zupę dzięki mące i masłu rozprowadzonym wcześniej na patelni. Cały sens tej zasmażki to zagęszczenie bez grudek - mąka wsypana prosto do wody zbija się w kluski, a wymieszana z roztopionym, ale nie wrzącym masłem, rozpuszcza się gładko w każdym płynie. Stąd ten pierwszy krok, który wygląda jak fanaberia, a jest czystą fizyką skrobi.

Powodzenie zupy zależy od dwóch rzeczy: cierpliwości przy gotowaniu warzyw i momentu, w którym dodajemy jogurt. Burak jest gotowy, kiedy nóż wchodzi w kostkę bez oporu, a nie kiedy minie "godzina" - godzina to tylko dolna granica, bo zależy od wieku buraka i mocy palnika. Jogurt dodaje się do przestudzonej zupy, bo w gorącej po prostu się zwarzy - to nie kwestia smaku, to fizyka białka mleka, które ścina się nad pewną temperaturą.

Niektórzy mówią, że do krem-zupy trzeba warzywa obierać ze skórki jeszcze przed gotowaniem. Nie trzeba - skórka buraka po ugotowaniu sama się rozpadnie pod blenderem, a obieranie surowego buraka to tylko brudzenie rąk i kuchni na nic.

Masło na patelni rozpuszcza się na małym ogniu i trzeba je zdjąć, zanim stopi się do końca - resztki ciepła dokończą robotę, a my unikamy przypalenia białek mleka, które w maśle się znajdują i które przy zbyt wysokiej temperaturze dają gorzki, spalony posmak. To jest jedyny moment w tej zupie, gdzie temperatura ma znaczenie samoistne, nie przez to, co się z warzywem dzieje.

Burak jest tu głównym bohaterem i najlepiej wybrać taki, który jest twardy, bez plam i wgłębień - mięknący burak w sklepie już zaczął się psuć od środka, nawet jeśli skórka wygląda nieźle. Marchew dorzucamy dla słodyczy, która łagodzi kwasowość octu i buraka, a cebula daje głębię smaku, bez niej zupa byłaby płaska. Krojenie w małą kostkę nie jest kwestią estetyki - mała kostka gotuje się równomiernie i szybciej mięknie, więc zupa nie będzie miała w sobie twardych kawałków po zblendowaniu.

Ocet winny czerwony robi dwie rzeczy: podkręca kolor buraka (barwnik buraczany reaguje na kwas, dlatego ta zupa bez octu bywa bladsza, bardziej ziemista) i balansuje naturalną słodycz warzyw. Jeśli nie masz akurat czerwonego octu winnego, kryterium wyboru zamiennika jest proste - potrzebujesz kwasu o podobnej mocy i bez dominującego własnego aromatu, więc ocet jabłkowy albo sok z cytryny zadziała, ale biały ocet spirytusowy będzie zbyt agresywny.

Mąka i masło razem tworzą zasmażkę, czyli zagęszczacz, który nie wymaga gotowania zupy godzinami do odparowania - bez niej musiałbyś długo redukować płyn, żeby uzyskać kremową konsystencję, albo zalewać śmietaną w dużej ilości. Jogurt na końcu nie zagęszcza, tylko nadaje kwaskowatość i kremowość - jeśli go nie masz, kryterium zamiennika to produkt mleczny o podobnej kwasowości i gęstości, więc śmietana 18% z odrobiną soku z cytryny też się sprawdzi.

Blendowanie robi się po przestudzeniu nie tylko ze względu na jogurt, ale i dla bezpieczeństwa - wrząca zupa w blenderze zanurzeniowym pryska i parzy ręce, to nie jest fanaberia, to zdrowy rozsądek przy pracy z gorącym płynem.

W polskiej kuchni ta zupa dobrze wpisuje się w zwyczaj jedzenia zupy jako pierwszego dania, choć w wersji kremowej, z grzankami, może śmiało być też daniem głównym, jeśli dodać więcej buraka i podać z kaszą albo ziemniakami jako dodatkiem obok, nie w środku. Prażone migdały na wierzchu dają kontrast tekstury - krem jest gładki, więc coś, co chrupie, naprawdę ratuje danie przed monotonią na talerzu. Cierpliwość przy godzinnym gotowaniu to nie strata czasu, to budowanie smaku - zupa zrobiona na szybko, z niedogotowanym burakiem, będzie miała surowy, ziemisty posmak, którego żadna ilość jogurtu nie zamaskuje.

Zgłoś ten przepis hello@fridge.menu