Zdjęcie AIWołowe ragu w sosie orzechowym
Duszona wołowina w sosie z masła orzechowego, pomidorów i bulionu — podawana z ryżem lub puree ziemniaczanym.
Etykiety są ustalane automatycznie na podstawie składników i mogą być błędne. Sprawdź opakowanie, jeśli to dla Ciebie istotne.
Składniki

- 1 szt. Cebula drobno posiekana
- 850 g Wołowina bez tłuszczu, w kostkę
- 120 g Masło orzechowe najlepiej chrupiące
- 300 ml Woda zimna
- 100 ml Koncentrat pomidorowy skoncentrowany
- 400 ml Bulion
- 1 szczypta Pieprz cayenne
- 1 łyżeczka Papryka wędzona wędzona
- 3 szt. Liść laurowy
- 2 łyżka Oliwa z oliwek do smażenia
- Sól
- Czarny pieprz świeżo mielony
Kroki
Podsmaż cebulę w garnku na średnim ogniu, aż zmięknie.
Zwiększ ogień, dodaj mięso i obsmaż je na dużym ogniu.
Rozmieszaj masło orzechowe w zimnej wodzie i wlej do mięsa.
Dodaj wszystkie pozostałe składniki.
Dobrze wymieszaj i zostaw potrawę do duszenia pod przykryciem na 1,5–2 godziny.
105 minMieszaj co jakiś czas.
Gdy mięso będzie dobrze zmiękczone, wyjmij i wyrzuć liście laurowe.
Podawaj z ryżem lub puree ziemniaczanym, dobrą sałatką i szczyptą świeżych ziół.
To jest gulasz, tylko że zamiast mąki czy śmietany, sos zagęszcza i doprawia masło orzechowe. Brzmi dziwnie, działa dobrze — orzechy mają tłuszcz i białko, które robi dokładnie to, co w klasycznym sosie robi roux: łapie wodę, robi z niej aksamit, a przy okazji dają głęboki, lekko słodkawy smak, który podbija papryka wędzona i odrobina cayenne.
Powodzenie tej potrawy nie zależy od przypraw, tylko od dwóch rzeczy: dobrego obsmażenia mięsa na początku i cierpliwości na końcu. Jeśli skrócisz duszenie, dostaniesz gumę w orzechowym sosie — smacznym, ale twardym. Ta potrawa nie wybacza pośpiechu, bo kolagen w wołowinie potrzebuje czasu i temperatury, żeby się rozpuścić, nie ma na to skrótu.
Niektórzy mówią, że mięso duszone trzeba co chwilę zalewać wodą, żeby się nie przypaliło. Nie, bo jeśli garnek jest przykryty i ogień naprawdę niski, para sama krąży i wraca do środka — dolewanie wody tylko rozwadnia sos, który i tak gęstnieje z masła orzechowego.
Zacznijmy od cebuli — jej zadanie to nie smak sam w sobie, tylko baza słodyczy pod spodem. Smażysz ją na średnim ogniu, czyli takim, przy którym skwierczy, ale się nie rumieni gwałtownie — chodzi o to, żeby zmiękła i oddała wodę, zanim zacznie brązowieć. Jak poznasz gotowość? Przestaje być szklista i sztywna, robi się miękka, prawie przezroczysta, da się ją rozgnieść łyżką bez oporu.
Mięso obsmażasz na dużym ogniu z jednego powodu: Maillard, czyli ta reakcja, która daje brązową skórkę, zachodzi dopiero w wysokiej temperaturze. Jeśli wrzucisz wołowinę na ogień za słaby, mięso zacznie się gotować we własnym soku zamiast się przyrumienić — i cała głębia smaku, którą miało dać obsmażanie, przepada. Wybierz kawałek bez tłuszczu, ale z dużą ilością tkanki łącznej — łopatkę, karkówkę, goleń — bo to właśnie kolagen w tych partiach topi się podczas długiego duszenia i daje aksamitną konsystencję. Polędwica tu się zmarnuje, bo nie ma czego rozpuszczać, po dwóch godzinach będzie sucha.
Masło orzechowe rozprowadzasz w zimnej wodzie, nie w ciepłej, bo zimna woda pozwala je rozbić na gładką zawiesinę bez grudek — w ciepłej tłuszcz zaczyna się oddzielać i robi się bardziej kłaczkowate. Jeśli nie masz masła orzechowego, szukaj zamiennika po kryterium: coś tłustego, gładkiego i lekko słodkiego, co zagęści płyn — zmielone orzechy ziemne wymieszane z odrobiną oleju też zadziałają, podobnie pasta tahini, choć da inny, bardziej orzechowo-gorzki ton.
Koncentrat pomidorowy i bulion to płyn roboczy, który z czasem odparuje i skoncentruje smak — dlatego nie dolewaj wody w trakcie, jeśli sos wydaje się za gęsty po godzinie, to znak, że mięso jeszcze nie jest gotowe, a nie że brakuje płynu. Papryka wędzona daje dymną nutę, której normalnie szukałbyś w ogniu czy grillu — to tani sposób, żeby danie duszone w garnku miało coś z charakteru potrawy pieczonej. Liście laurowe wyjmujesz na końcu, bo ich zadanie to tylko oddać olejki eteryczne do sosu przez długi czas gotowania — zjedzone w całości są po prostu niemiłe w ustach, nic więcej.
Sól dodawaj raczej pod koniec albo w dwóch turach — na początku lekko, na końcu doprawiając do smaku, bo podczas dwugodzinnego odparowywania sos się zagęszcza i słoność rośnie sama. Jeśli posolisz na starcie pełną ręką, na końcu możesz dostać coś przesolonego, czego już nie cofniesz.
Na zwykłej domowej kuchence słowo "niski ogień" oznacza zwykle najmniejszy palnik, na najmniejszym możliwym ustawieniu, czasem z podkładką żaroodporną, jeśli płomień i tak jest za mocny. Garnek z grubym dnem pomaga, bo rozprasza ciepło równomiernie i mięso nie przywiera w jednym punkcie. W Polsce to danie naturalnie wejdzie na talerz z ziemniakami albo kaszą — i to pasuje lepiej niż ryż, bo gęsty orzechowy sos potrzebuje czegoś, co go wchłonie, a kasza robi to świetnie. Dobra kiszona sałatka obok to nie dodatek przypadkowy — kwas przełamuje tłustość orzechów, dokładnie tak jak zimny kompot czy kwaśna zupa przełamują ciężkie dania w tradycyjnej kuchni.
·