Zdjęcie AICzekoladowa babka na białkach
Puszysta czekoladowa babka przygotowana na białkach jaj, z kawałkami białej czekolady.
Etykiety są ustalane automatycznie na podstawie składników i mogą być błędne. Sprawdź opakowanie, jeśli to dla Ciebie istotne.
Składniki
- 4 szt. Białko jajka
- 170 g Cukier
- 110 ml Olej rzepakowy
- 150 ml Woda
- 50 g Kakao w proszku
- 180 g Mąka
- 16 g Proszek do pieczenia
- 70 g Biała czekolada grubo posiekana
Kroki
Do miski wsyp cukier, dodaj wodę i olej, a następnie zmiksuj na jednolitą masę.
Przesiej mąkę, proszek do pieczenia i kakao, i wmieszaj niewielkimi porcjami do przygotowanej masy.
Osobno ubij białka jaj na sztywną pianę, a następnie delikatnie wmieszaj je do ciasta.
Dodaj grubo posiekaną białą czekoladę i delikatnie wymieszaj ciasto.
Przelej ciasto do formy do babki o średnicy 22-24 cm, posmarowanej masłem i oprószonej mąką.
Piecz w nagrzanym do 170 stopni piekarniku z termoobiegiem.
42 minPrzed podaniem odstaw babkę na chwilę do lekkiego ostygnięcia.
Co zostało zmienione
Zastąpiono olej roślinny olejem rzepakowym Olej rzepakowy, powszechnie dostępnym w polskich sklepach.
Babka bez żółtek i bez masła — to brzmi jak sprzeczność, ale tu cały sens jest właśnie w tym braku. Olej i woda dają wilgotność, której zwykle szuka się w maśle i żółtkach, a ciężar ciasta bierze na siebie piana z białek. Powodzenie tego ciasta rozstrzyga się w dwóch momentach: jak dobrze ubijesz białka i jak delikatnie je potem wmieszasz. Zepsujesz jeden z tych dwóch kroków — dostaniesz płaski, gumowaty klocek zamiast babki.
Niektórzy mówią, że pianę z białek robi się twardą, bo "tak zawsze się robi do ciast". Nie do końca — tu chodzi o coś konkretnego: to piana jest jedynym spulchniaczem obok proszku do pieczenia, bo nie ma żółtek ani masła, które by napowietrzały ciasto przez ucieranie. Jeśli białka nie staną się sztywne — ciasto nie urośnie, bo nie ma nic, co by je podtrzymało od środka, póki proszek do pieczenia zacznie działać w piekarniku.
170 stopni z termoobiegiem to temperatura, przy której kakao i czekolada nie zdążą się przypalić, zanim środek babki dojdzie — a przy takiej ilości cukru i oleju ciasto się przypala łatwo, bo oba składniki przewodzą ciepło inaczej niż w cieście na maśle. Czterdzieści dwa minuty to dolna granica, nie wyrok — prawdziwym testem jest patyczek: wbijasz w najgrubsze miejsce babki, czyli zwykle blisko środka tulejki formy, i patrzysz, czy wychodzi suchy, bez mokrego ciasta na nim. Jeśli masz piekarnik bez termoobiegu, licz się z tym, że brzegi upieką się szybciej niż środek — wtedy lepiej przykryć wierzch folią po pierwszych 20-25 minutach, żeby nie przypalić skórki, zanim środek dojdzie.
Cukier z wodą i olejem to baza, którą mikser ma zamienić w jednolitą, gładką emulsję — nie chodzi o spienienie, tylko o to, żeby olej nie zostawał w kroplach, bo wtedy ciasto wyjdzie miejscami tłuste, miejscami suche. Olej rzepakowy wybrano tu nie przez przypadek: ma neutralny smak i jest płynny w temperaturze pokojowej, więc miesza się łatwo z wodą i cukrem bez podgrzewania. Jeśli zamiast niego sięgniesz po oliwę, dostaniesz posmak, który w czekoladowym cieście będzie przeszkadzał — kryterium wyboru to olej roślinny bez wyraźnego własnego smaku i płynny na zimno, więc równie dobrze zadziała olej słonecznikowy.
Mąkę, proszek do pieczenia i kakao przesiewasz razem i wsypujesz małymi porcjami nie dla estetyki, tylko żeby uniknąć grudek — kakao ma tendencję do zbrylania się w kontakcie z płynem, a przesianie rozbija te grudki, zanim w ogóle trafią do miski. Dodawanie partiami pozwala miksować krócej i delikatniej, co ma znaczenie, bo przy zbyt długim mieszaniu mąki z płynem rozwija się gluten i babka wychodzi twarda zamiast puszysta — to ta sama zasada, co przy naleśnikach czy plackach, tylko mało kto o niej pamięta przy cieście na babkę.
Białka ubija się na sztywną pianę — sprawdzasz to, odwracając miskę do góry dnem: jeśli piana trzyma się bez ruchu, jest gotowa, jeśli chce spłynąć, ubijaj dalej. Wmieszanie ich "delikatnie" to nie formalność — chodzi o to, żeby nie wybić powietrza, które tak starannie wbiłeś mikserem. Najlepiej robić to szpatułką, ruchem od dołu do góry, małymi partiami, a nie na raz, bo duża ilość piany naraz zrobi się ciężka i opadnie, zanim zdążysz ją wymieszać.
Biała czekolada dodana na końcu to element, który topi się w piekarniku i zostaje małymi kieszeniami słodyczy w gorzkim, kakaowym cieście — kontrast, nie dekoracja. Grube posiekanie ma znaczenie: drobno starta czekolada po prostu rozpuści się w masie i zniknie, a gruby kawałek przetrwa pieczenie i da ten moment, kiedy gryziesz i trafiasz na coś innego niż reszta ciasta. Jeśli nie masz białej czekolady, kryterium zamiennika jest proste — szukasz czegoś słodkiego i tłustego, co kontrastuje z gorzkim kakaowym tłem, więc równie dobrze zadziała mleczna czekolada albo nawet drobno posiekane daktyle, choć smak będzie już inny.
Formę smarujesz masłem i oprószasz mąką nie z przyzwyczajenia, tylko dlatego, że to ciasto jest wilgotne i bez tej warstwy przyklei się do karbowanych ścianek formy do babki, a przy wyjmowaniu urwiesz pół ciasta razem z formą. Cierpliwość tutaj to nie czcze słowo — chodzi głównie o to, żeby nie spieszyć się przy ubijaniu białek i przy ich wmieszaniu, bo to są dwa miejsca, gdzie pośpiech kosztuje najwięcej, a reszta przepisu jest prosta i wybacza więcej.
Sześć porcji to taka babka na popołudniowe spotkanie przy kawie, nie na wielkie przyjęcie — jeśli potrzebujesz więcej, łatwiej upiec dwie mniejsze formy równolegle niż próbować podwajać jedną, bo przy dużej ilości ciasta środek będzie dochodził nieproporcjonalnie długo względem brzegów.