Zdjęcie AIBabka na samych białkach
Puszysta babka przygotowana tylko z białek jajek, świetny sposób na ich wykorzystanie, gdy zostały Ci po innym przepisie.
Etykiety są ustalane automatycznie na podstawie składników i mogą być błędne. Sprawdź opakowanie, jeśli to dla Ciebie istotne.
Składniki

- 100 g Mąka
- 50 g Skrobia ziemniaczana
- 200 g Cukier
- 125 g Olej rzepakowy
- 250 g Białka jajek
- 1 szt. Skórka z cytryny
- 16 g Proszek do pieczenia
- Cukier puder do posypania
Kroki
Ubijamy białka jajek na sztywną pianę za pomocą miksera lub miksera planetarnego.
W innej misce łączymy cukier, olej rzepakowy, mąkę, skrobię ziemniaczaną, proszek do pieczenia i skórkę z cytryny, przesiewając suche składniki.
Łączymy obie masy, delikatnie mieszając ruchami od dołu do góry.
Przygotowujemy formę do babki: silikonową nie smarujemy, aluminiową smarujemy i posypujemy mąką, lub wykładamy formę zwilżonym pergaminem.
Wylewamy ciasto do formy i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut.
30 minSprawdzamy gotowość drewnianym patyczkiem; jeśli jest wilgotny, zostawiamy ciasto w piekarniku jeszcze na kilka minut.
Po całkowitym ostygnięciu podajemy, posypując cukrem pudrem.
Ta babka to w sumie oszukane bezowe ciasto — żadnych żółtek, cały wzrost i cała struktura wisi na pianie z białek. I właśnie dlatego to jest zadanie na precyzję, nie na "wsypać i wymieszać". Białka to tu nie dodatek smakowy, to szkielet konstrukcyjny całego ciasta.
Powodzenie zależy od jednej rzeczy: jak dobrze ubijesz pianę i jak delikatnie ją potem zepsujesz łącząc z resztą. Piana sztywna znaczy taka, że miska odwrócona do góry dnem nie wypuszcza białek — to sprawdzasz, nie zgadujesz po czasie miksowania. Mit, że "ubijanie białek to pięć minut i gotowe" — nie, bo zależy od mocy miksera, ilości białek i tego, czy w misce nie ma śladu tłuszczu. Kropla żółtka czy tłustej miski i piana się nie podniesie, choćbyś mieszał pół godziny.
Brak żółtek to nie kaprys dietetyczny, tylko konsekwencja — gdzieś te żółtka zostały, więc przepis jest w zasadzie sposobem na ich zagospodarowanie z innego wypieku. Stąd nazwa, nie z mody na "fit".
Mąka ze skrobią ziemniaczaną razem dają lżejszą strukturę niż sama mąka — skrobia rozrzedza gluten, ciasto się nie zbija w gumę. Jeśli nie masz skrobi ziemniaczanej, kryterium zamiennika jest proste: potrzebujesz czegoś czysto skrobiowego, bez białka i bez smaku, więc skrobia kukurydziana zda egzamin równie dobrze.
Olej rzepakowy zamiast masła to kwestia stanu skupienia — olej jest płynny w temperaturze pokojowej, więc miesza się gładko z pianą bez schładzania całej masy i bez grudek tłuszczu, które by ją obciążyły. Każdy neutralny olej roślinny zda ten sam egzamin, byle nie miał własnego, mocnego smaku, który zabije cytrynę.
Proszek do pieczenia w tej ilości to drugi silnik wzrostu obok piany — i to jest moment, w którym trzeba odpuścić mit "im więcej, tym wyżej wyrośnie". Nie, bo nadmiar proszku daje gorzki posmak i ciasto, które wystrzeli i zaraz opadnie, bo struktura białkowa nie utrzyma tak gwałtownego pęcherzykowania.
Łączenie obu mas ruchem od dołu do góry to jedyny moment w całym przepisie, gdzie liczy się nie siła, tylko cierpliwość — mieszasz tak, żeby powietrze z piany zostało w cieście, a nie uciekło do atmosfery. Szybkie, energiczne mieszanie mikserem w tym miejscu to najpewniejszy sposób na płaski placek zamiast babki.
Piekarnik domowy rzadko grzeje dokładnie tyle, ile pokazuje pokrętło, więc 180 stopni i 30 minut to tylko punkt startowy do patrzenia, nie wyrok. Patyczek wilgotny znaczy środek jeszcze nie dopieczony — ale patyczek z grudką ciasta i patyczek z wilgotną parą to dwie różne rzeczy, i tylko ta druga wymaga dopiekania, pierwsza to po prostu za wcześnie sprawdzony środek.
Forma ma znaczenie większe, niż się wydaje — silikon sam się "puszcza" dzięki swojej powierzchni, aluminium nie, i wysmarowanie plus obsypanie mąką zapobiega dokładnie jednej wadzie: urwanej połowie babki przyklejonej do formy zamiast na talerzu.