Zdjęcie AIPinsa Romana
Rzymska pinsa – chrupka, lekka na wierzchu, z pomidorową passatą i serem, do podawania zaraz po wypieczeniu.
Etykiety są ustalane automatycznie na podstawie składników i mogą być błędne. Sprawdź opakowanie, jeśli to dla Ciebie istotne.
Składniki
- 500 g Mąka pszenna typu Manitoba
- 25 g Mąka sojowa
- 25 g Mąka ryżowa
- 2 g Drożdże suche lub 7 g drożdży świeżych
- 8 g Sól
- 350 g Woda
- 40 g Oliwa z oliwek
- Oregano
- Passata pomidorowa
- Ser provolone pokrojony w kawałki, lub inny ser
Kroki
W misie miksera planetarnego połącz mąkę pszenną typu Manitoba, mąkę sojową i mąkę ryżową i włącz niską prędkość, aby dobrze wymieszać.
Dodaj drożdże i około połowy wody, resztę wody dolewaj stopniowo. Dodaj sól i cienkim strumieniem wlej oliwę z oliwek.
Dodaj jeszcze trochę wody i zwiększ prędkość miksera. Kontynuuj wyrabianie, stopniowo dolewając wodę, aż ciasto stanie się zwarte, gładkie i odklei się od ścianek misy.
Przełóż ciasto na blat i uformuj kulę, kilka razy podwijając krawędzie.
Włóż ciasto do miski lekko natłuszczonej oliwą z oliwek, przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej.
150 minPodziel ciasto na 3 kawałki po 300-350 g każdy. Uformuj każdy kawałek, kilka razy podwijając rękami.
Ułóż kawałki w pojemniku, oprószone mąką ryżową lub kaszą manną, zamknij i odstaw do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej.
150 minPrzełóż ciasto na blat oprószony kaszą manną i rozciągnij każdy kawałek palcami.
Powtórz z drugiej strony, usuwając nadmiar kaszy manny, i przełóż pinsę na łopatę do pizzy lub blachę.
Posyp powierzchnię oregano, a następnie rozłóż passatę pomidorową.
Piecz w piekarniku rozgrzanym do maksymalnej temperatury, 8-10 minut.
9 minDodaj pokrojony w kawałki provolone (lub inny ser) i włóż ponownie do piekarnika na kolejne 5-6 minut.
Gdy pinsa jest gotowa, skrop oliwą z oliwek i podawaj.
Co zostało zmienione
Zamieniono Passata pomidorowa na produkt bardziej odpowiedni do tego dania, dostępny na polskim rynku.
Pinsa to rzymska kuzynka pizzy, tylko lżejsza i chrupiąca inaczej — to nie jest "pizza na diecie", to inny sposób myślenia o cieście. Cała różnica siedzi w mące i w wodzie. Trzy mąki razem — pszenna typu Manitoba, sojowa, ryżowa — dają ciasto, które trzyma dużo wody, a mimo to się nie rozłazi. Manitoba ma mocny gluten, więc utrzyma strukturę nawet przy takim nawodnieniu; soja i ryż go rozcieńczają, więc miękisz jest bardziej otwarty, a skórka mniej gumowa, bardziej krucha. Powodzenie pinsy zależy od dwóch rzeczy: czy ciastu dałeś czas, i czy piekarnik dał mu żar.
Czas to tu właściwie drugi składnik obok mąki. Dwa długie wyrastania po 150 minut to nie formalność — to drożdże pracujące powoli, rozkładające skrobię, budujące smak i tę charakterystyczną, nieregularną strukturę dziurek w środku. Ktoś powie: "przyspieszę, dam cieplejsze miejsce albo więcej drożdży" — nie, bo szybkie wyrastanie da ciasto puchnące objętościowo, ale płaskie smakowo, bez tej lekko kwaskowatej głębi, którą wolna fermentacja buduje sama.
Druga sprawa to piekarnik. Przepis każe nastawić maksymalną temperaturę, jaką piekarnik ma — i to jest uczciwe wskazanie ograniczenia domowej kuchni: prawdziwa pinseria ma piec na 450-500°C, twoja kuchenka pewnie stanie przy 250, może 300°C. Przy niższym żarze ciasto piecze się dłużej, więc traci trochę tej kontrastowej chrupkości na zewnątrz przy wilgotnym środku — nie masz na to lekarstwa poza jak najgorętszym piekarnikiem i cienkim rozciągnięciem ciasta, żeby zdążyło się upiec, zanim wyschnie.
Mąka Manitoba to nie jest kaprys — to mąka o bardzo wysokiej zawartości białka, czyli mocnym glutenie, który jako jedyny utrzyma ciasto tak mocno nawodnione (350 g wody na 550 g mąki to sporo) w ryzach podczas długiego wyrastania. Jeśli nie masz Manitoby, szukaj mąki chlebowej o wysokiej zawartości białka — kryterium to siła glutenu, nie konkretna nazwa na opakowaniu. Zwykła mąka uniwersalna tu po prostu się rozleje, bo nie udźwignie wody.
Mąka sojowa i ryżowa to dodatki w małych ilościach, ale mają swoją robotę. Soja ma trochę tłuszczu i białka, które zmiękczają miękisz i pomagają w rumieniu się skórki — stąd ta typowa dla pinsy złocista, nierówna powierzchnia. Ryż nie ma glutenu w ogóle, więc rozcina sieć glutenową z pszenicy, dzięki czemu ciasto po upieczeniu jest chrupiące, a nie gumowo-elastyczne jak klasyczna neapolitanka. Jeśli nie masz akurat tych dwóch mąk pod ręką, kryterium zamiennika jest proste: szukasz czegoś bezglutenowego lub niskoglutenowego o neutralnym smaku, żeby rozluźnić strukturę — mąka kukurydziana czy ziemniaczana w małej ilości też zadziała, choć efekt będzie nieco inny.
Drożdże świeże czy suche — tu różnica jest czysto praktyczna, nie smakowa: 7 g świeżych odpowiada mniej więcej 2 g suchych, bo suche są po prostu bardziej skoncentrowane. Nie ma co się tym przejmować, oba dadzą ten sam wynik przy odpowiednim przeliczeniu.
Sól dodajesz po drożdżach i wodzie nie bez powodu — sól w bezpośrednim kontakcie z drożdżami je osłabia, więc wrzucanie wszystkiego na raz to prosta droga do słabszego wyrastania. To samo tyczy się oliwy: wlewana cienkim strumieniem, a nie na raz, równomiernie się wiąże z ciastem zamiast tworzyć tłuste kieszenie.
Przy formowaniu — kasza manna albo mąka ryżowa na blacie to nie estetyka, to zapobieganie najpowszechniejszej wadzie: dziurze w cieście przy przekładaniu na łopatę, bo ciasto się przykleiło i rozdarło. Kasza manna ma tę przewagę, że się nie wtapia w ciasto tak jak zwykła mąka, więc dłużej trzyma poślizg.
Co do sera — provolone ma wyrazisty, lekko pikantny smak i dobrze się topi bez wylewania tłuszczu na wszystkie strony. Jeśli go nie masz, kryterium wyboru zamiennika to: ser półtwardy, dobrze topliwy, niezbyt wodnisty — mozzarella niskiej wilgotności się sprawdzi, kiszonkowy żółty ser typu gouda też da radę, choć będzie łagodniejszy.
To nie jest danie, które robi się na szybko w środku tygodnia — jeśli masz zupę na pierwsze i pinsę na drugie, zaplanuj to dzień wcześniej, bo ciasto potrzebuje swojego czasu, a cierpliwość jest tu równie ważnym składnikiem jak mąka. Nie mam za sobą dziesiątek prób tego konkretnego przepisu w warunkach domowej, polskiej kuchenki — więc to, co mówię o maksymalnej temperaturze i jej ograniczeniach, opiera się na mechanizmie pieczenia, a nie na moim własnym eksperymencie z tym konkretnym piekarnikiem.
·